Świadomość tego, skąd pochodzimy, może dać nam pewność, by z otwartością poznawać innych ludzi, miejsca i sposoby myślenia.
Życie i praca na trzech kontynentach dały mi wiele okazji do poznawania innych sposobów działania. Nowe miejsce wymaga od nas, byśmy na nowo słuchali, kwestionowali własne założenia i poznawali to, co ważne dla ludzi wokół nas.
Z biegiem lat moje polskie korzenie nabrały dla mnie większego znaczenia. Dystans może sprawić, że znajome tradycje, język i poczucie przynależności stają się wyraźniej widoczne.
Korzenie mogą być źródłem otwartości.
Świadomość tego, co sami ze sobą niesiemy, może ułatwić dostrzeżenie tego, co niosą inni. Możemy mieć różne historie, zwyczaje i oczekiwania, a jednocześnie rozumieć, jak ważne jest bycie wysłuchanym, szanowanym i włączonym do wspólnoty.
11 listopada myślę o Polsce i o tradycjach, które łączą ludzi ponad pokoleniami i odległościami. Ciepło obchodów świętego Marcina wpisuje się w to szersze poczucie wspólnoty: wspólne zwyczaje potrafią przywołać coś dobrze nam znanego.
Praca międzynarodowa zaczyna się od uważności na lokalną rzeczywistość.
W biznesie wspólny język lub znajomy produkt nie mówią nam wszystkiego o rynku. Nadal musimy zrozumieć, jak ludzie budują zaufanie, podejmują decyzje i definiują wartościowe partnerstwo. Doświadczenie z innych miejsc może pomóc zadawać lepsze pytania. Wymaga też odpowiedniej pokory, by zostawić miejsce na odpowiedzi, których się nie spodziewaliśmy.
To ma znaczenie w rozwoju rynków i w aliansach. Najsilniejsza więź może powstać dzięki dostrzeżeniu rzeczywistego wspólnego interesu przy jednoczesnym poszanowaniu różnic, które kształtują sposób działania każdej ze stron.
Moja własna droga połączyła miejsca, ludzi i zawodowe rozdziały. Sprawiła też, że lepiej dostrzegam to, co pozostaje ważne niezależnie od tego, gdzie jestem: zaufanie, relacje i gotowość do dalszej nauki.
Możemy nieść ze sobą nasze korzenie i zachować otwarte horyzonty.
Buduję zaufanie, zanim buduję biznes.
